Kategorie: Wszystkie | codzienność | kooltura | niecodzienność | sport | szkoła
RSS
piątek, 27 maja 2005
KONIEC
Jako, ze dowiedziałam się, że bloga odnalazły osoby nieuprawnione do jego czytania muszę zakończyć jego prowadzenie. Nie chcę zakładać żadnych blokad, bo blog miał być przede wszystkim okazją do poznania, przynajmniej wirtualnie, nowych ludzi a zastrzeżenie utrudniłoby osiągnięcie tego celu. Spotkałam tu kilka bardzo interesujących osób, których opuszczać nie zamierzam i będę je odwiedzała pod ich adresami. Być może w przyszłości założę kolejnego bloxa, ale z pewnością pod innym, nikomu nieznanym nickiem. Dziękuję wszystkim, którzy kiedykolwiek mnie odwiedzili, a w szczególności tym którzy pozostawili komentarz. Pozdrawiam serdecznie i życzę zarówno Wam, jak i sobie, mnóstwo sprzyjającej aury. Papa:)
czwartek, 26 maja 2005
Milan:(
Pewnie juz każdy zainteresowny wie, że mój ukochany Milan przegrał:-/ Dobrze, że przynajmniej emocje były duze. Fajnie się bawiłam i zdarłam gardło, ale to nic - raz do roku można sobie pozwolić. To tyle póki co. Nie ma o czym pisac, trzeba się gdzieś ruszyć;)
środa, 25 maja 2005
Milan - Liverpool ????????
Dziś jest święto wszystkich kibiców piłkarskich czyli i moje, bo od 1998r. jestem zagorzałym kibicem tego sportu. Dla uściślenia o 20:45 ma się rozpocząć mecz finałowy Ligi Mistrzów. Wbrew wszystkim rodakom nie jestem za Liverpoolem i naszym narodowym bohaterem Dudkiem tylko za Milanem, któremu kibicuję niezmiennie od 2000r. Oby chłopaki z Mediolanu się wzięły w garść i wygrali to spotkanie, bo w przeciwnym razie 99%znajomych będzie mi dokuczać;-] Typuje 2:0 wiadomo dla kogo. No a teraz już lecę do miejscowego klubu czy też pubu, nazwa akurat w tym momencie jest najmniej istotna, by tam przy kufelku piwa wlepiać oczęta w ekran.
wtorek, 24 maja 2005
Zwyczajnie o tym co dziś
W ramach pomaturalnych reform obcięłam sobie, a właściwie koleżanka obcięła, włosy. Sprawiło mi to dużą przyjemność, bo od jakiegoś czasu marzyłam żeby się ich pozbyć. Moje "diabelskie kłaki" już mnie denerwowały bowiem za dużo ich było, a jak mówi stare porzekadło "co za dużo to niezdrowo". Od kiklu dni nudzę się niesamowicie i właściwie dopiero dziś jakoś sprawniej minął mi dzień. Wymyśliłyśmy z mamą, że będę jej czytać książki na głos gdyż jej z pewnych względów sprawia trudność samodzielne czytanie. Zaczęłyśmy od mojego ulubionego ostatnio Janusza Głowackiego i jego "Z głowy". Ubaw miałyśmy ogromny, co chwilę zaśmiewałyśmy się tak, że aż brzuchy bolały. Kto czytał na pewno wie dlaczego;). Wieczorem natomiast byłam u koleżanki, z którą obejrzałam film "Telma i Louise". Cudowny to było. Chciałabym choć przez chwilę żyć jak bohaterki. Nie chodzi mi oczywiście o życie ze świadomością, że się kogoś zabiło, a raczej o takie beztroskie i zarazem ekscytujące życie. A zakończenie...zamurowało nas, a potem posypały się same ohy i ahy;) Oby jutrzejszy dzień był równie udany czego i wszystkim życzę:)
niedziela, 22 maja 2005
Wizyta
Miałam rodzinną wizytę. Skończyło się jak zazwyczaj...wielkim krzykiem mojej mamy. Krzyczała oczywiście na mnie. Najpierw wyrzuty, że gadam coś co podobno obraża gości (co ja poradzę, że mam nieco inne poglądy na pewne sprawy niż moi dziadkowie)potem, że się nie odzywam. A na koniec mi przewidziała przyszłość,w której podobno będę kompletnie sama na tym świecie, bo bez ludzi mi bliskich. Tymczasem teraz mam kochanych dziadków, którzy kochają wnuczkę i wnuczka ma byc cacy, a nie jest i tu tkwi problem. Mozna mi wierzyc lub nie, ale ja naprawdę chciałabym choc raz być dla nich przemilutka i w ogóle taka jaką chcieliby żebym była. Ale nie potrafię, za nic w swiecie nie mogę się do nich przekonać. Smutna to prawda, ale ja po prostu nie lubie moich dziadków:(
piątek, 20 maja 2005
W skrócie
Cierpię straszliwie, bo w Warszawie są Międzynarodowe Targi Książki, a ja nie mam z kim pojechać. Żeby jakos złagodzić literacki ból wybrałam się do pobliskiego miasta wojewódzkiego w celach zakupowych. Lato idzie, a ja mam ciuchy jak sprzed potopu w dodatku wszystko czarne i znoszne. Oczywiście ołaziłam się jak dziki osioł po co większych centrach handlowych ale i tak z marnym skutkiem. Jakaś dziwna jest tegoroczna moda. Co drugie ubranie wygląda jakby było na wieczór. Cekiny, falbanki, jakieś koraliki podoszywane. Nie, to zupełnie nie mój styl. I tak dokonałam rzeczy przełomowej bo po raz pierwszy od baaaaaardzo długiego czasu kupiłam koszule z różowymi wstawkami. Na szczęście są one dosyć blade;) Z rozczarowaniem dowiedziałam się, że ogłoszenie o pracy w antykwariacie jest juz zajęte. A miałam cicha nadzieję, że może się uda załapać:( W innych sklepach panuje jakis dziwny zwyczaj przyjmowania jedynie studentów zaocznych. Czyli też odpada. Heh...pozostaje składac długopisy:-/ Na pocieszenie kupiłam sobie we wspomnianym antykwariacie książkę pana Głowackiego "Z głowy". Cena była naprawdę okazyjna więc mimo, że już to przeczytałam to nie potrafiłam się oprzeć okazji. Niestety nie znalazłam książki polecanej mi przez kilka osób z Bagdadem w tytule. W stronę bagdadu?? Nie pamiętam w tej chwili. Może następnym razem trafię. Zaraz lecę na mini babski wieczorek. Trzeba oficjalnie rozpocząć wakacje;)
czwartek, 19 maja 2005
;):):D!!!
Juppppiiiiiiiiii... matura za mną:) W końcu mam upragnione wakacje. A jeszcze miesiąc temu matura to była granica, wydawałoby się, nie do pokonania. A tu proszę, ani się obejrzałam a wszystko za mną. Nie no troche przesadzam, że mi tak smignął ten czas, bo bywało ciężko. Zamierzam dziś się porządnie wyspać i odpocząć, a od jutra świętować ( Myszko, złocista przyjemność;). Przy okazji swiętowania przypomniało mi się jakie mądrości dzis na rozszerzonym wosie napisałam. W wypracowaniu o stosunku Polaków do mniejszośći narodowych wspomniałam, że lubimy Czechów, bo mamy z nimi wspólne zamiłowania, np.do piwa;) Ale piwo to od jutra, a póki co łóżeczko, kocyk (mimo wiosny u mnie wciąż chłodno i ponuro)i książeczka:)
środa, 18 maja 2005
W przeddzień
Od kilku dni u mnie wciąż ten sam klimat - zniechęcenia wszystkim,a nauką w szczególności. Na wos i to co się z nim wiąże patrzeć już nie mogę. Przeraziłam się nieco, bo forumowicze zwyzywali panienkę, która nie przeczytała Konstytucji od idiotek i że po co ona w ogóle na mature idzie. A prawda jest taka, że ja też nie przeczytałam. Idiotka ze mnie?? Jakoś nawet do głowy mi nie przyszło żeby w ramach przygotowań to czytać. We wszystkich podrecznikach jest przecież opracowanie czesto z odnośnikiem do konkretnych paragrafów. Chyba nikt nie przewiduje pytania typu "co zawiera art.99 rozdziału IV??". Niepotrzebnie weszłam na to forum. Tylko się poddenerwowałam:-/ Mam nadzieję, że do jutra mi przejdzie. Chociaż duże rozciągnięcie w czasie tej matury spowodowało, że i tak wcale nie czuję jakbym zdawała jakiś ogromnie ważny egzamin. Raczej jakbym pisała zwykły sprawdzian, a przed takim to nigdy specjalnie się nie denerwowałam. Na wszelki wypadek jeszcze jutro proszę o wsparcie duchowe i mocne trzymanie wszystkiego co się da;)
wtorek, 17 maja 2005
Nuuuuuuudy
Nudzę się okrutnie. Na naukę nie mam chwilowo siły. Siedzę kilka godzin dziennie nad książkami tylko po to żeby rodzice się nie czepiali. Zamykam się w pokoju i zamiast książki do WOSu czytam jakąs beletrystyke. I marzę żeby już był czwartek po południu i żebym mogła w końcu bez wyrzutów sumienia się byczyć;)Chociaz z tym byczeniem się to też może byc problem. Bo jak to tak, przez 4 miesiące dzień w dzień??? Odwalę ten WOS i pewnie przerzucę się na myślenie o zagospodarowaniu wolnego czasu. Chociaz z dwojga złego to ja jednak wolę to niż naukę:-]
niedziela, 15 maja 2005
Zgrzyt
Ostatnie dni są bardzo napięte w moim domu. Oczywiście przez moją edukację, a raczej jej niepewną przyszłość. Rodzice dowiedzieli się, że ceny za wynajem mieszkania w Krakowie są dosyć wysokie i wpadli w panikę. Bo niewykluczona jest też możliwość, że za samą moją naukę trzeba będzie płacić. Głupio mi, bo gdybym była mądrzejsza albo może gdybym bardziej się przyłożyła nie byłoby tylu zmartwień. Ja sama próbuję jeszcze zachować spokój. Przynajmniej do czasu ogłoszenia wyników. Tym na czym się teraz najbardziej skupiam jest WOS. Przy okazji przeglądam sobie "Politykę" z ostatnich dwóch lat. Strasznie dużo tego nazbierałam. Fajnie tak teraz sobie powspominać te wydarzenia, którymi emocjonowaliśmy się jeszcze kilka miesięcy temu,a dziś i tak żyjemy zupełnie czymś innym. Mnóstwo ludzi z pierwszych stron gazet odeszło w niepamięć, część bardzo się zmieniła, przynajmniej jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny;) Oj ale chyba zajmuję się nie tym co nalezy. Zazdroszczę tym, którzy maturę maja już za sobą. Tyle błogiego spokoju...:)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12